Idę ulicą
Ogarnia mnie lęk
Ludzie uśmiechają się
Wyniszcza mnie stres
Słowa nie chcą płynąc z ust
Zakochani na ławce zagłebieni w swym świecie
Stworzeni tylko dla siebie.
Budzą coś w mej duszy.
Krople padają wtedy na ziemię
ale to nie deszcz.
Zaczynam biec, uciekam
Aż do utraty tchu uciekam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz